Rozdział XIII – Tydzień przed…

Tydzień przed zakończeniem roku szkolnego, dwa tygodnie przed wyjazdem do Włoch. Wszystko układa się wyśmienicie. Jestem w Warszawie od poniedziałku do czwartku uczestnicząc w sesjach zdjęciowych. Pewnie jesteście ciekawi co odpisałam Szymonowi? Cóż… Może was zaskoczę, ale nic nie odpisałam. Powiedziałam koniec, więc uznałam, że dalsze rozmowy nie mają większego sensu. Maks? Już wszystko jest w jak najlepszym porządku. Od trzech tygodniu nie było żadnej kłótni. Nawet najmniejszej sprzeczki. Co więcej… Wydaje mi się, że jeszcze nigdy nie byliśmy ze sobą tak blisko jak teraz. Artur? Nic nie powiedział ani Natalii, ani Maksowi, jednak patrzy na mnie znacząco i nalega, abym opowiedziała wszystko Maksowi. Nie potrafi zrozumieć, że nie chcę do tego wracać. Co było to było. Opowiadanie tego kolejnym osobom wcale nie jest łatwe, wymaga przywrócenia złych wspomnień, a toku zdarzeń nie zmieni.

*

Dzisiaj sesja odbyła się w plenerze, na obrzeżach Warszawy. Lasy, łąki, pola. Coś co w prostu uwielbiam i za czym muszę szczerze powiedzieć, że się stęskniłam. Ciągle tylko studio, studio i studio.  Mimo paru problemów jej przebieg poszedł bardzo sprawnie, a zdjęcia wyszły fantastycznie. Zdjęcia mroczne i straszne. Każda z modelek spisała się znakomicie.

deep | via Tumblr

demons

.

Inside my mind | via Tumblr

Po sesji wróciłam do hotelu, otworzyłam drzwi mojego pokoju i zobaczyłam dróżkę usłaną z czerwonych płatek róż. Na łóżku piękne kwiaty, a w jadalni czekała kolacja. Nagle ktoś zakrył mi oczy.

- Zgadnij kto to? 

- Hm… Na pewno jest to ktoś wyjątkowy. – powiedziałam uśmiechając się. 

- Zapewne ktoś wyjątkowy. 

- Przystojny? – zapytałam. 

- Bardzo.

- A to pewnie Maks nie jest. – powiedziałam śmiejąc się. 

- Ha ha ha. – powiedział odkrywając mi oczy. Odwróciłam się do niego i rzuciłam na szyję.

- Co ty tutaj robisz? 

- Niespodzianka? 

- Wielka! Ale przecież masz treningi…

- Wyjeżdżam za trzy dni na zgrupowanie, więc dali mi wolne. 

- I specjalnie przyjechałeś tutaj? Dla mnie? 

- Nie mogłem sobie wyobrazić, że ostatnie trzy dni spędzimy oddzielnie. – powiedział delikatnie przyciągając mnie do siebie. 

- A to wszystko sam ugotowałeś? 

- Z małą pomocą. – powiedział całując mnie raz po raz. 

- Jesteś najlepszy. – stwierdziłam odwzajemniając pocałunki. 

*

W tym czasie Nataliaa… 

Tydzień przed zakończeniem roku nie miałam zamiaru siedzieć w szkole nic nie robiąc. Przekonałam rodziców, abym mogła pojechać do gór, do rodziny, do znajomych. Oczywiście bez Artura, bo… No. Wiecie nie chcą mieć ciężarnej córki. Jakbym nie wiedziała czym jest kondom albo tabletki antykoncepcyjne. Naprawdę myślą, że my jeszcze tego nie robiliśmy? Naiwni. Jeszcze rok i wtedy będę mogła robić co tylko żywnie mi się podoba.

- Chcesz kawy? – zapytała babcia.

- Proszę?

- Pytam czy chcesz kawy?

- Nie, nie dziękuję. Idę pojeździć na Feni.

- O nie, nie, nie. Bez śniadania nigdzie mi nie idziesz.

- Babciu…

- Wiesz dobrze, że ze mną się nie dyskutuje. Siadaj. – powiedziała. Tak to babcia, co do śniadania z nią się naprawdę nie dyskutuje, ale mimo tego jest dla mnie najważniejsza na świecie. Wiem, że gdy mam problem zawsze mogę z nią pogadać. Jest taką moją przyjaciółką, matką i babcią w jednym.

- To jak tam ci się układa z Arturem? – zapytała.

- Wszystko w porządku.

- Ile to już jesteście razem?

- Ponad 7 miesięcy.

- Mam wrażenie, że jesteście już ze sobą znacznie dłużej.

- Prawda? Też mam takie wrażenie.- powiedziałam. – Dobra babciu pojadłam. Mogę już iść?

- Oczywiście.

- Feni jest czysta?

- Czyściuteńka.

- To świetnie. – powiedziałam i szybko pobiegłam do stajni. Konie. Konkretnie jeden koń – Feni jest moim ulubionym. Dlaczego? Powiedzmy, że razem się wychowywałyśmy, razem przechodziłyśmy trudne chwile. Może to dziwnie zabrzmi, ale, mimo że jest zwierzęciem jest dla mnie bardzo bliska. Wiem, że ona mnie wysłucha, że mogę z nią porozmawiać, a ona mnie zawsze pocieszy. Tak wiem dla was to nierealne, ale tak jest. Jednak z drugiej strony nie zawsze bywa kolorowo. To również obowiązek, trud i poświęcenie. To często ból po upadku lub radość ze zwycięstwa. Jazda konna to miliony sekund, minut czy nawet godzin spędzonych z koniem, aby poczuć więź i harmonię. 

Gdy tylko feni mnie zobaczyła radośnie prychnęła, zrobiła się ruchliwa. Wiedziała, że czeka nas wspólna jazda. Ubrałam jej siodło, wskoczyłam i ruszyłyśmy przed siebie. Miałam wrażenie, że Feni rozpiera ogromna energia. Jakby czekała na ten moment od długiego czasu. Pogalopowałyśmy do lasu. Miejsca, gdzie zawsze przesiadywałam. 

Horse

- Co tęskniłaś? Moja kochana Feni. – powiedziałam głaszcząc ją delikatnie. Siedziałyśmy pod drzewami odpoczywając. Słuchałyśmy ćwierków ptaków, szumu drzew. – Nawet nie wiesz jak mi tego czasami brakuje. Wiesz u nas czegoś takiego nie ma. – powiedziałam, a ona się na mnie dziwnie spojrzała. – No co się tak koślawo patrzysz?! Żyję w mieście tam jedynie drzewa to są w parku. Przynajmniej w centrum. 

Nagle moja klacz stanęła i zaczęła się nerwowo rozglądać i nasłuchiwać. Nie miałam pojęcie co się jej stało. Trudno było ją uspokoić.  Zobaczyłam ciemną sylwetkę zbliżającą się krok po korku do nas…. 

——————————————————————————————————————–

Drodzy Czytelnicy!

Tak, tak większość z nas za niecałe dwa tygodnie wraca do szkoły, a w moim opowiadaniu dopiero początek wakacji. Jeśli chodzi o dzisiejszy rozdział chciałam dzisiaj trochę ukazać Natalię z jeden strony szczera. Trochę chamska? Z drugiej pełna dobroci i uczuć. Przynajmniej ja ją tak widzę. A wy? Sam rozdział wydaje mi się mało spójny. Nie wiem jakoś tak wyszło. Przepraszam. Wracając do szkoły. Początek roku szkolnego. Nauka, treningi, korepetycje. W dodatku rozszerzona biologia i chemia. Nie mam pojęcia, gdzie znajdę czas na blogowanie, ale będę chciała blogować i to bardzo, dlatego myślę, że kolejne rozdziały będą się pojawiać jednak może co miesiąc, może co dwa.

Pozdrawiam Fenyloetyloamina

8 Komentarze

  1. Będziemy cierpliwie czekać na kolejne rozdziały, mając nadzieję, że będziesz w miarę możliwości i pamiętać o nas :) Co do treści to mi się podobały zarówno płatki na podłodze, zasłonięcie oczu, zgadywanka, jak i jazda konna. Niespodzianki są dobre do czasu, aż okazuje się, czy były pomyśle, czy też nie. Koniec, więc intryguje… u mnie NN

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.